O autorze
Były redaktor naczelny naTemat. Wcześniej dziennikarz Radia Eska, BBC Polska, reporter w TVN24 i Wydarzeniach Polsatu. Pisał dla Wprost, publikuje w tygodniku Newsweek. Założyciel serwisu kampanianazywo.pl i poliprawda.pl

FrackNation obala łupkowe kłamstwa

Instytut Kościuszki zorganizował pokaz filmu Fracknation. Nic o nim wcześniej nie słyszałem. Jak wiele innych osób jednak, słyszałem o filmie "Gasland" Josh'a Foxa, w którym reżyser miażdży wydobywanie gazu z łupków. "Fracknation" miażdży natomiast Foxa i jego, jak się okazuje, zmyślone bzdety o szkodliwości wydobycia łupków. "Fracknation" to pouczający film. Nie tylko o łupkach. Także, a może najbardziej, o mediach i ekologach.

Reżyser Phelim McAleer jest solidnym irlandzkim dziennikarzem. Gościem w starym stylu, któremu przychodzi jeszcze do głowy sprawdzanie informacji u źródła. A najchętniej u dwóch źródeł. W ten właśnie sposób McAleer potraktował "Gasland" Foxa. Fox stwierdził w swoim filmie, że wydobywanie gazu z łupków powoduje trzęsienia ziemi, zatrucie środowiska, toksyczną wodę, nieodwracalne szkody ekologiczne i siedem innych plag.

McAleer wpadł na szalony pomysł sprawdzenia tego wszystkiego. Kto jeszcze tak robi?! :-) Na swój film Irlandczyk zebrał ponad 200 tysięcy dolarów na Kickstarterze. Wszystkie wpłaty, które należały do grubych ryb przemysłu gazowo - naftowego, dziennikarz odsyłał ich nadawcom. Dzięki temu wokół jego filmu nie ma lobbingowego zapaszku. Jest natomiast aromat solidnej dziennikarskiej roboty.

Jedną z pierwszych scen filmu jest jest wypowiedź mieszkańca małego miasteczka w stanie Pennsylvania. Pokazuje on butelkę z brunatną wodą i twierdząc, że jest to jego kranówka, wymienia długą listę środków chemicznych, które rzekomo zostały w niej znalezione. Łącznie z trzema rodzajami uranu, w tym dwoma "wzbogaconymi, w jakości bomby jądrowej". Ten człowiek był bohaterem filmu "Gasland", w którym dość swobodnie rzucał oskarżenia wobec firmy wydobywczej. Twierdził, że to odwiert łupkowy w jego miasteczku zatruł wodę. Doprowadził do jego zatrzymania.

McAleer obejrzał "Gasland", pojechał do Dimock w stanie Pennsylvania i rozpoczął własne śledztwo. Okazało się, że przeciwnikiem odwiertów jest zaledwie kilku mieszkańców miejscowości. 1500 pozostałych nie ma żadnego problemu z wodą i żadnego problemu z łupkami. Są natomiast wkurzeni na eko-oszołomów, którzy pod pretekstem zatrucia i wielkiego niebezpieczeństwa, zablokowali odwiert. Irlandzki reżyser punkt po punkcie odrzuca argumenty z filmu "Gasland". Okazuje się, że z wodą w Dimock nie ma żadnego kłopotu. Potwierdza to kilkadziesiąt badań najpierw prowadzonych przez stanowe biuro EPA, później przez EPA na szczeblu federalnym.


Następnie McAleer zajmuje się słynną sceną z płonącą wodą. Jeden z mieszkańców miejscowości pokazał w filmie "Gasland", że może podpalić swoją wodę. J.Fox na tej podstawie postawił zarzut, że woda w okolicach wydobycia łupków nie tylko jest zatruta, ale też że jest łatwopalna. Owszem bywa. Rzecz w tym, że metan wydostający się ze studni wraz z wodą to zjawisko znane od bardzo dawna. Przed II wojną światową w Los Angeles powstała płonąca fontanna. W Pennsylvanni gaz ulatniał się wraz z wodą długo przed tym zanim ktokolwiek pomyślał o łupkach. Czasem podczas budowy studni zdarza się bowiem przebicie przez warstwę, w której zbiera się metan. Gaz naturalnie się wydobywa, co nie stanowi żadnego zagrożenia. Dobrze natomiast wygląda na propagandowym filmiku.

I tak dalej i tak dalej. McAleer nie tylko obala argumenty Foxa. On je demoluje. Pokazuje w jaki sposób biznes naftowy zrekultywował miejsca odwiertów, jak wtopiły się w otoczenie, nie obciążając go. Pokazuje, jak bogaci są farmerzy tam, gdzie firmy naftowe wydzierżawiły ziemię. I jak biedni są farmerzy tam, gdzie ekolodzy doprowadzili do zatrzymania odwiertów. I jak bardzo ci farmerzy (którzy mają swoją ziemię w jednej rodzinie od 150 - 170 lat) chcieliby, żeby i u nich wiercono.

McAleer idzie tropem dosłownie każdego stwierdzenia z filmu "Gasland" i z publicznych wystąpień J.Foxa. Fox mówi, że w parku w Los Angeles przez odwiert łupkowy nie da się oddychać. McAleer jedzie tam i pokazuje tłumy szczęśliwych, zrelaksowanych mieszkańców, oddychających pełną piersią. Fox mówi, że odwierty wywołują trzęsienia ziemi. McAleer jedzie do wybitnego badacza powodów trzęsień ziemi w Kalifornii i całkowicie obala tą teorię. Trzęsienia ziemi w największym stopniu powoduje energia geotermalna. Fox twierdzi, że chemikalia używane do wydobycia łupków grożą nowotworami. McAleer jedzie do jednego z najlepszych amerykańskich profesorów od kancerogenów. Profesor określa twierdzenia Foxa jako wywoływanie histerii u widzów, którzy zazwyczaj nie mają pojęcia o substancjach chemicznych i nowotworach.

McAleer pokazuje naiwność mediów i celebrytów, którzy łykają każdą antyłupkową rewelację, powielając ją bez zupełnie bez refleksji i bez jakiejkolwiek kontroli. Pokazuje aktorów z Hollywood, którzy wyrażają poparcie dla walki z łupkami, nic o nich nie wiedząc. Sugeruje, bo nie ma na to dowodów, ekonomiczne związki ekologów z Rosją. Tłumaczy dlaczego gaz z łupków wydobywany w Europie byłby ekonomiczną katastrofą dla Władymira Putina.

McAleer zrobił świetną robotę. Jeden z jego recenzentów (który wpłacił 25$ na Kickstarterze na jego film) napisał, że było to 25 dolarów najlepiej wydanych. Oczywiście McAleer próbował także przepytać reżysera "Gaslandu". Bezskutecznie. Fox odłożył telefon słysząc kto dzwoni. Później wezwał ochronę, gdy McAleer zadał mu pytania publicznie na spotkaniu w muzeum w Los Angeles. Skończyło się wyrywaniem sobie kamery.

Na spotkaniu po premierze filmu McAleer powiedział widzom, że nikt poza nami samymi nie może zablokować wydobycia łupków w Polsce. Patrząc na to, jak rząd radzi sobie ze sprawą, niestety jesteśmy swoimi własnymi wrogami.
Trwa ładowanie komentarzy...