Pendolino 24

Rozmawiałem niedawno z pewnym PR-owcem, który wspominał szczęśliwe dni ze swojej kariery. Jednym z dni najbardziej szczęśliwych był przylot do Polski Dreamlinera Boeinga. Razem z Dreamlinerem przyleciały ważne osoby z centrali Boeinga w Stanach Zjednoczonych. Po wylądowaniu w Warszawie, przed uroczystą galą pojechały one do hotelu, żeby odpocząć i się przebrać. Włączyły telewizję a tam Dreamliner 24. Ten jeden samolot całą dobę.

Czy VIP-y Boeinga uwierzyły, że to świetna robota firmy PR-owej? Na pewno były jej wdzięczne. Ale w relacji znajomego istotne było też kręcenie głowami z niedowierzaniem, co to za kraj ten Polska, w którym z przylotu nie nowego przecież samolotu robi się narodowe wydarzenie. Co to za media w tej Polsce.


Teraz mamy Pendolino. Super. Jak to powiedział prezes PKP: Jest to symbol zmian na kolei. Nie żeby ktoś przy okazji pytał zbyt mocno prezesa o jego stwierdzenie sprzed jakiegoś czasu. Powiedział wtedy, że to Pendolino nie ma wielkiego sensu.

Bardzo się cieszę z symboli, jestem zachwycony tym, jak pięknie Polska się rozwija. Niech jednak minister Nowak nie mydli mi oczu. Nasz dziennikarz Kamil Sikora w zeszłym tygodniu relacjonował dla Was różne historie w Zakopanem. W piątek wsiadł w pociąg, żeby pojechać do rodziny w Czersku w Borach Tucholskich. Podróż zajęła mu 17,5 godziny! Nie. Nic się nie zepsuło. Nie nigdzie nie czekał wiele godzin na przesiadkę, ani nigdzie nie zapił. W tym tempie jeździ się po Polsce koleją. Co z pewnością wszyscy wiecie.

Koleje dużych prędkości są z pewnością potrzebne. Nie udawajmy jednak, że temat jest odfajkowany wraz z przyjazdem Pendolino. Media tymczasem takie wrażenie sprawiają swoimi zachwytami nad kolejkami do lokomotywy i paru wagonów we Wrocławiu.

Nie twierdzę, żeby nie świętować polskich sukcesów. Świętujmy je. Bądźmy dumni. Ale wydarzenia typu Pendolino nie traktujmy jako święto nie wiadomo czego, ale jako rozpoczęcie dyskusji. Jako szansę na konfrontację opinii na przykład naszego naTematowego Obserwatora Drogowego. Można też zastanowić się, jak nie powtórzyć błędów Czechów, którym eksploatacja Pendolino od lat przynosi podobno straty.

Skądinąd dla Czechów musi być dziś interesujące, jak dekadę po nich cała Polska świętuje Pendolino.

Wiceminister transportu Andrzej Massel powiedział: Pendolino zmieni obraz niedomagającej kolei i brudnych pociągów. Zmieni na jeden dzień i tylko tym, którzy siedzą akurat przed telewizorem. Żeby zmienić obraz kolei potrzeba znacznie więcej wysiłku. Mam nadzieję, że wiceminister Massel i minister Nowak nie odfajkowali dziś zadania, jako zrobionego.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PendolinoPKPTVN
Skomentuj