O autorze
Były redaktor naczelny naTemat. Wcześniej dziennikarz Radia Eska, BBC Polska, reporter w TVN24 i Wydarzeniach Polsatu. Pisał dla Wprost, publikuje w tygodniku Newsweek. Założyciel serwisu kampanianazywo.pl i poliprawda.pl

CrossFit Open. Ta kobieta stała się sportową inspiracją dla ćwiczących CrossFit

Joanna Prado-Pacheco podczas pierwszego treningu Open 2016
Pierwsze zawody za mną i jestem z nich zadowolony. Zacząłem ostrożnie, wydawało mi się nawet, że za wolno. Byłem zdenerwowany. Czas jednak mijał, a ja wciąż miałem siły. Uznałem to za dobry znak. Dlatego przycisnąłem na finiszu przyspieszając powtórzenia. Gdy 20 minut minęło, a ja usłyszałem od sędziego, że zamknąłem 10 rund, nie podskakiwałem z radości, ale uznałem, że to była dobra robota.

W zawodach CrossFit Open robię skalowaną wersję treningu. To oznacza prostsze ćwiczenia i mniejsze ciężary niż wersja Rx. W pierwszych zawodach oznaczało to, że zamiast robić wykroki trzymając 43 kg nad głową, a później podciągnięcia klatką piersiową do drążka, robiłem wykroki trzymając 20-kilogramową sztangę przed sobą i podskoki do drążka. Wybrałem wersję skalowaną, bo ciężary w wersji Rx są dla mnie nadal za duże, nie umiem też wykonać wielu ćwiczeń gimnastycznych. Wspieranie ciągiem na kółkach, chodzenie na rękach, czy pompki w staniu na rękach są wciąż absolutnie poza moim zasięgiem.
Inspiracją dla wielu uczestników Open w tym roku stała się Joanna Prado-Pacheco. Pracownica firmy Western Digital – jednego ze sponsorów CrossFitu – wzięła udział w pierwszym treningu zaraz po ogłoszeniu przebiegu rywalizacji. Na żywo, na oczach całego crossfitowego świata. Nie wiem, ile zamknęła rund i ile zrobiła powtórzeń. To nieważne. Niewątpliwie pokazała, co znaczy pokonywać słabości i z determinacją dążyć do zmiany. Oklaski.
Ten mężczyzna w czarnym stroju na zdjęciu powyżej to sędzia. Moim sędzią był Michał Pośnik. Trenujemy w tym samym boxie, Michał prowadzi bloga ReformBody. Aby zostać sędzią, trzeba ukończyć internetowy kurs. W najbliższych 5 tygodniach sędziowie mają masę roboty. Tylko w naszym boxie rywalizuje 50 osób i każda podczas podejścia do zawodów musi mieć sędziego.
Zadaniem sędziego jest obserwować każdy mój ruch, jeśli w którymś idę na skróty, krzyknąć "no rep", każąc powtórzyć ruch. Zdarzyło mi się to raz, gdy pod sam koniec treningu umierałem robiąc ostatnie burpee. Przykro jest być sędzią, bo trzeba oceniać znajomych w naprawdę wymagających chwilach ich sportowego życia.
Za mną pierwsze zawody. Przede mną cztery kolejne. 260 powtórzeń to niezły wynik i dobrze wygląda na tablicy. Zgodnie z zasadą "oczekuj nieoczekiwanego" kolejne wyzwania w Open 2016 będą zupełnie inne. Teraz rywalizacja trwała 20 minut, następna za kilka dni może być tylko kilkominutowa.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...