Nie będę występował w "narodowych" mediach

Nigdy w życiu nie otrzymałem tylu co w ostatnich kilku tygodniach zaproszeń do mediów publicznych. Dzwonili producenci TVP Info i Pierwszego Programu Polskiego Radia. Byli gotowi zaprosić mnie do studia o wielu różnych godzinach, ugościć mnie w wielu różnych programach. Kilka godzin temu otrzymałem kilka smsów od producenta TVP Info, który był gotowy wysyłać po mnie samochód bylebym w sobotę w jego telewizyjnym studiu komentował wydarzenia. Skąd ta moja nagła atrakcyjność dla stacji prezesa Jacka Kurskiego? W końcu Kurski świetnie wie, że mam dziadka w Wermachcie, czyli mamę w sejmowych ławach Platformy.

Pierwsza możliwa odpowiedź jest taka, że jestem znakomitym komentatorem, którego kompetentne, robione na wzór BBC publiczne media po prostu nie mogą nie zapraszać. W końcu pracowałem w Polskiej Sekcji BBC, jestem dumny z tego etapu kariery dziennikarskiej, więc świetnie pasuję do TVP. Kurski mówił coś o BBC w jakimś swoim oświadczeniu. Nie zapamiętałem, bo wiem że prezes Kurski wie, że to co sam mówi jest kompletnie pozbawione znaczenia i służy temu, żeby dobrze brzmiało i "żarło". Dodam że osobiście lubię Jacka Kurskiego z czasów sejmowych i w tej sympatii uważam go za skrajnego cynika. Przykład BBC wyciągnął bo mu pasował do przemówienia, nie dlatego że chce robić BBC. Jakby mu pasowała Al Jazeera to byłaby Al Jazeera. PiS jednak nie lubi Arabów.


Wracając do mnie. To nagłe zainteresowanie publicznych (ups - narodowych) mediów moją osobą mile mnie połechtało. Przyjemnie jest przemawiać przed setkami tysiącami widzów i słuchaczy. Jednocześnie wywołało u mnie pewne podejrzenie. Wydarzenia bieżące komentuję w ostatnich 2 latach niezmiernie rzadko. Całą moją uwagę poświęcam prowadzeniu Grupy naTemat, która ma już 55 osób na pokładzie i prawie 8.5 miliona użytkowników miesięcznie. Komentowanie oddałem w naTemat Kamilowi Sikorze a królem naszych blogów jest zaś Tomasz Lis.

Raz i dwa powiedziałem więc dzwoniącym z TVP, że nie pasuje mi termin. Trzeci i czwarty termin też mi nie pasował, a weekend odpisałem "poświęcam w całości rodzinie". Należy jednak przerwać te gierki. Ponieważ dzwoniący z TVP nie powiedzą o co im naprawdę chodzi, ja napiszę o co chodzi im i o co chodzi mi.

Im chodzi o to, żeby codziennie legitymizować PiSowską propagandę, jaką wyświetlają na ekranach. Potrzebni są do tego pożyteczni idioci typu Machała. Machała byłby wręcz idealny, bo jest synem posłanki Platformy. Skoro więc syn posłanki PO komentuje w TVP wydarzenia polityczne, to jest to wspaniały i przekonujący dowód, jak pluralistyczna jest TVP. A wszystkie zarzuty, że jest to telewizja reżimowa i propagandówka są oczywiście skrajnie kłamliwe.

Propagandziści wiedzą, że szkody wynikające z tego, że przez parę minut powiem na antenie coś złego o prezesie Kaczyńskim są znikome. Będę przecież kontrowany przez prowadzącego oraz kogoś z "WSieci", albo "WPolityce". A zyski są znaczne. Będzie to nadanie godła, znaku jakości wszystkiemu, co na antenie się dzieje i zaprzeczenie kłamliwej propagandzie opozycji. Najpierw nadałbym znak jakości programowi TVP Info, a potem pewnie zacząłbym występować w Wiadomościach, jako przeciwwaga do redaktora Wróblewskiego, który z "Wprost" stał się nagle głównym prorządowym ekspertem wieczornego programu informacyjnego Jedynki.

Problem w tym, że programy "informacyjne" TVP stały się programami dezinformacyjnymi. W niesmaczny sposób manipulują, to wszystko wygląda jak ASZ:dziennik, tylko że oni niestety naprawdę. Ostatnio wracałem do domu później i mijałem się z Faktami TVN. Oglądałem Wiadomości nie dowierzając własnym oczom, że taki festiwal propagandy jest możliwy. Umierałem ze śmiechu na kanapie wiedząc jednocześnie, że niestety wielu widzów to kupuje. To jest alternatywna wizja rzeczywistości, jak prosto z serwisu "Wpolityce". My w naTemat piątkowe wyjście redaktora Wojciecha Czuchnowskiego ze studia TVP zatytułowaliśmy: "Wrócę w demokratycznej Polsce". Czuchnowski powiedział telewidzom kilka słów prawdy o TVP i... opuścił studio , natomiast "Wpolityce": Żenująca demonstracja! Czuchnowski czyta z kartki bełkotliwe oświadczenie i wychodzi ze studia TVP Info!

Nie będę w tym pomagał. Nie pomogę kłamstwom na antenie. Nie będę wspierał programów tworzonych pod budowę sondaży rządzącej partii. Nie mogę swoją obecnością w radiowym i telewizyjnym studiu podpisać się pod wyrzuceniem z pracy wielu moich znajomych. Jako szef wiem, że każdy przełożony ma prawo dobierać sobie współpracowników. Z TVP i Polskiego Radia w skandaliczny sposób wyrzucono jednak zbyt wiele osób wyłącznie z politycznych powodów. A na ich miejsce zatrudniono dużo mniej wykwalifikowane osoby, ale za to z właściwym pochodzeniem. Punkty za pochodzenie nie skończyły się w 1989 roku.

Żałuję że pogrzebałem swoją karierę komentatora. To żart. Nie liczyłem na taką. Oczywiście wiele osób zrobi taką karierę w państwowych mediach w najbliższych latach. Będzie mi przykro, jeśli będą to moi znajomi z mediów, dla których wartości demokratyczne są ważne. Uważam że nie powinniśmy w tych "narodowych" mediach się pojawiać. Inną rolę mają politycy opozycji. Oni pojawiać się powinni i powinni tam walczyć słowem.

My w naTemat będziemy patrzeć rządowi i rządzącej partii na ręce, będziemy recenzować. Będziemy to robić spokojnie każdego dnia. Z pewnością nie będziemy takim liberalnym "Wpolityce", czyli obędziemy się bez wielkich liter, bez codziennego rozdzierania szat, bez tej całej prześmiesznej emfazy i histerii.

Od czterech lat jesteśmy za tym samym: liberalną, otwartą, tolerancyjną, demokratyczną, różnorodną, europejską, dyskutującą ze sobą Polską. Tym naszym czytelnikom, którzy słabo odnajdują się w Polsce Narodowej polecam specjalny przewodnik ASZ:dziennika. Będzie w najbliższym tygodniu sprzedawany wraz z "Gazetą Wyborczą", a później także w księgarni internetowej. Zapewniam że jest to lektura na Nobla z literatury. Zdaje się, że Rafał Madajczak napisał w przewodniku także o nowych mediach.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MediaPrawo i Sprawiedliwość
Skomentuj