Australijski ekspert Antoniego Macierewicza: firma z żoną, w mieszkaniu, za 2 dolary

Jest poważna sprawa. Ekspert komisji Antoniego Macierewicza twierdzi, że przyczyną katastrofy pod Smoleńskiem był wybuch. Grzegorz Szuladziński z Sydney w Australii obliczył, że samolot prezydenta został rozerwany od środka, a metal wygiął się, jak podczas otwierania puszki. Jak mówię, rzecz jest poważna, bo twierdzenia pana Szuladzińskiego są podstawą do bardzo poważnych artykułów, rozważań, przemyśleń. Jarosław Kaczyński mówi dziś w wywiadzie, że "źródło zamachu mogło być w Polsce". Michał Karnowski publikuje w URze olbrzymi tekst informując, że teraz jest już pewien, że w Smoleńsku to był na pewno zamach.

Skoro więc poważni ludzie wyciągają tak poważne wnioski, to warto by opierali je na obliczeniach kogoś poważnego. Nie znam pana Grzegorza Szuladzińskiego, zakładam, że jest osobą doświadczoną, mającą dużą wiedzę zawodową. Bo rzeczywiście trzeba być kimś wybitnym, żeby wiarygodnie formułować wnioski dotyczące tak wielkiej tragedii narodowej, jaką była katastrofa w Smoleńsku. Trzeba być kimś wyjątkowym, żeby przedstawiać obliczenia, które skłaniają lidera największej partii opozycji i byłego premiera do rozważań o morderstwie i zamachu. Trzeba być ekspertem wybitnym, nawet jeśli z dalekiej Australii.


Kliknąłem więc parę razy w australijskiej Centralnej Ewidencji Gospodarczej. Działa podobnie, jak w Polsce. Również udostępnia dane o firmach zarejestrowanych w kraju. Dowiadujemy się z niej, że pan Grzegorz Szuladziński zarejestrował swoją firmę Analytical Service Company w październiku 2002 roku.

Firma mieści się w, jak sądzę prywatnym domu, na zewnątrz pozbawionym informacji o tym, że działa tu przedsiębiorstwo, które narobiło w Polsce tak wielkiego zamieszania.
Wydawałoby mi się, że firma zdolna obliczyć tak poważną rzecz, jak rozerwanie samolotu przez dwie bomby w odległej Rosji powinna znajdować się w jakimś biurowcu, a nie w jednym z domów w okolicy mieszkaniowej.

Firma nie jest duża, Grzegorz Szuladziński prowadzi ją, jak wynika z rejestru, z żoną Elżbietą, urodzoną w 1943 roku w Kisielanach. On urodził się w Warszawie w 1940 roku. Grzegorz Szuladziński jest dyrektorem spółki, jego żona jest jej sekretarzem.

Grzegorz i Elżbieta Szuladziński objęli w spółce po połowie udziałów. Nie są to znaczące sumy. Z raportu finansowego z 2003 roku wynika, że zostały wyemitowane dwa zwykłe udziały warte w sumie 2 dolary.

Grzegorz Szuladziński ma w firmie, jak wynika z tych materiałów udziały warte 1 dolara. Nie powiedziałbym, że jest to imponujące finansowanie, jak na firmę, której praca właśnie wstrząsnęła Polską.

Z internetowej strony firmy nie wynika, by poza Grzegorzem Szuladzińskim w jego zespole był ktoś, posiadający wiedzę techniczną. Oznaczałoby to, że Szuladziński na odległość, nie mając danych, a pewnie i budżetu obliczył, co obliczył i postawił tezę o dwóch eksplozjach.

Fragment analizy G.Szuladzińskiego dla zespołu A.Macierewicza

„Najprawdopodobniejszą przyczyną katastrofy były dwa wybuchy tuż przed lądowaniem. Jeden z nich miał miejsce na lewym skrzydle, około połowy jego długości, i spowodował wielkie lokalne zniszczenie, w rezultacie rozdzielając skrzydło na dwie części. Efekt wtórny to naruszenie wiązań między frontowym kadłubem i resztą statku powietrznego. Drugi wybuch, wewnątrz kadłuba, spowodował jego gruntowne zniszczenie i rozczłonkowanie. Samo lądowanie (czy upadek) w terenie zadrzewionym, wszystko jedno jak nieudane i pod jakim kątem, nie mogło w żadnym wypadku spowodować takiego rozczłonkowania konstrukcji, które zostało udokumentowane”. CZYTAJ WIĘCEJ


No, ale cóż. Może to wszystko pozory. W końcu nie biuro, nie pieniądze, nie kapitał założycielski, nie struktura udziałów są naprawdę ważne. Tylko w jaki inny sposób mamy uwierzyć, że obliczenia Grzegorza Szuladzińskiego są naprawdę poważne?

Na słowo Antoniego Macierewicza i Michała Karnowskiego? Tu też nie wiadomo, czego się trzymać. Macierewicz sugeruje "islamskich terrorystów", Karnowski jest przekonany, że Lecha Kaczyńskiego zabili Rosjanie, a Jarosław Kaczyński, choć pomocy Rosjan nie wyklucza, i porównuje Smoleńsk do 11 września, to jednak mówi: Źródło zamachu mogło być w Polsce.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj